Prawdziwy obraz rynku nieruchomości zobaczymy w raportach po zakończeniu roku

Prawdziwy obraz rynku zobaczymy w raportach po zakończeniu roku, tak wynika z raportów. II kwartał pokazał że ceny nieruchomości były droższe niż w I kwartale.

2008 rok zaserwował nam kryzys, jaki został zapoczątkowany przez krach na rynkach finansowych. Większość transakcji była zasilana kredytami hipotecznymi, nawet takimi, które przekraczały nominalną wartość nieruchomości. Każdy miał możliwość posiadać własną wymarzoną nieruchomość. Kupujący mieli przeświadczenie, że kto nie kupił mieszkania, ten przegra. Niesamowity wzrost cen spowodował, że na samych cesjach można było zarobić w zasadzie w ciągu jednego kwartału. Rynek był mocno przegrzany, ale mało kto zdawał sobie z tego sprawę.

W ostatnim czasie jako pośrednicy nieruchomości, mogliśmy zauważyć jak rosły ceny mieszkań, jednak ten wzrost był dość rozciągnięty w czasie. Zakupy obecnie są głównie z gotówki w dużej mierze wyciągniętej z banku. Powodem są obecne stopy procentowe. W dobie epidemii klienci zaczynają mocno inwestować w rynek nieruchomości ponieważ nie ma podstaw ani obaw o aby były duże korekty cenowe. Rynek nieruchomości zawsze długo i wolno reaguje na zachodzące zmiany w gospodarce. Po mimo trwającej epidemii na razie jest spokój, ale co przyniesie kolejny rok, tego nie wiemy.

Koniec podwyżek.

Sytuację na rynku mieszkaniowym wyhamowała , nie ma znacznych przecen i spadków, rynek jest stabilny, poza grupą nakręcających się klientów sprzedających którzy do tej pory cenę swojego mieszkania oceniali na podstawie rynku pierwotnego.

Rynek pierwotny, rzeczywiście miał niewielkie wzrosty, ale jest to jedynie następstwo procesów, takich jak, koszty inwestycji, a w wielu przypadkach – także zmiany w strukturze ofert. Prawdziwy obraz rynku zobaczymy dopiero w raportach po zakończeniu roku.

Zawsze będzie grupa klientów twierdząca że jego jest lepsze!

Kolejną cegiełką do tej spirali są ceny na portalach. Klient widząc podobne mieszkanie w tej samej okolicy, o podobnym metrażu, a oczywiście twierdząc że jego mieszkanie jest w lepszym stanie, wystawi cenę w ogłoszeniu wyższą niż ta którą widział. Bardzo często taką spiralę nakręca niedoświadczony pośrednik nieruchomości. Zakłada jakieś drobne negocjację ale, przecież cena nie może być niższa niż jego oczekiwania. Prawda jest taka że na portalach w dużej mierze zawsze wystawiamy cenę ” marzeń” dopiero cena z aktu notarialnego, pokazuje nam faktyczną cenę transakcyjną która potrafi być różna od wystawionej czasem o 10%.

Z „Raportów Metrohouse i Gold Finance” wynika, że sprzedający opuszczają zwykle cenę ofertową o kilka procent już na etapie ekspozycji na rynku, a kolejnych kilka procent można wynegocjować podczas końcowych rozmów o warunkach transakcji. Tylko że my wiemy o procesie od momentu sprzedaży przez agencję, być może cena była jeszcze wyższa, zanim klient trafił do pośrednika.

Konkretny i zdecydowany klient

Czas epidemii pokazał że skończył się czas “oglądaczy” Dzwoniący klienci są klientami bardzo konkretnymi. Wiedzą ile mają, ile chcą wydać, a co najważniejsze do kiedy. Jak wspomniałem wcześniej, w dużej mierze przeważają transakcję gotówkowe. W przypadku kredytów można rozróżnić dwa rodzaje klientów. Pierwszy z nich to klient który przemyślał decyzję i w obliczu epidemii, nie pewnych czasów, bierze kredyt. Drugi klient jest to klient mocno zdeterminowany aby teraz ten kredyt otrzymać i kupić własne M. Powód wydaję się bardzo prozaiczny i daje do myślenia. Główną motywacją klienta jest utrata w przyszłości pracy ze względu na COVID-19 a tym samym utrata zdolności kredytowej. Na moje pytanie a co będzie jak straci pracę a kredyt będzie trzeba płacić? Odpowiedź brzmi – Jakoś to będzie 🙂 Wirus wiecznie nie będzie trwał a kredyt na pewno 30lat 🙂

Compare listings

Porównać